Friday, October 29, 2010

Errare humanum est czyli post nijakiej jakości was wita.

 Gdzie jest moja smykałka do pisania? Pod kołdrą, za szafą, a może siedzi w szufladzie? Hmmm, chociaż nie, bardziej prawdopodobne jest to, że zostawiła mnie dla kogoś innego. Poszła se w siną dal, a mi pozostaje  upijać się gorąca herbatką i rozpaczać nad tym faktem. Ale tak poważnie, dlaczego  ni jak nie wychodzi mi skleić słów w zdania, które miałyby jakikolwiek sens? Nawet jeśli coś napiszę to po chwili wszystko kasuje, bo żaden post nie zasługuje na publikacje. Ah, frustrujące to jest jak cholera! I śmiać mi się chce na samą myśl o tym, że kiedyś chciałam związać prywatny żywot z pisaniem. Pfu!
  
 A kiedyś tak lubiłam pisać. A teraz co? Traktuje swoje wypociny jak macocha i mam ochotę im przywalić patelnią, ale się nie da. Trudno przywalić czemuś, co nie istnieje w świecie fizycznym. A pisać to trzeba, przynajmniej do takiego wniosku doszłam po kolejnym zaprzyjaźnieniu się z rozwojem osobistym, NLP i resztą obiektów z tej paczki. 

 I właśnie tak wygląda mój  pierwszy wpis na tym blogu. Wpis, który za cholerę nie zasługuje na publikacje, ale i tak został wystawiony przed oczyma homo homo sapiensów.